Tyle rzeczy wydarzyło się w moim życiu od dnia kiedy
byłam tutaj po raz ostatni.. że aż ciężko mi to ująć jakimikolwiek
słowami. Ale nie żałuję niczego. W pełni akceptuje swoją przeszłość,
chociaż wiem, że wiele razy mogłam postąpić inaczej. Jednak nie
zawsze życie jest takie jakie chcielibyśmy aby było. Zostawiając za
sobą wszystkie wspomnienia ruszyłam do przodu. Ponoć rozpamiętywanie
o tym co było nigdy nie wpływa korzystnie na psychikę. Dlatego też
nauczyłam się cieszyć tym co mam w danej chwili, nie wracać do
przykrych chwil, żyć teraźniejszością. Wyznaczać swoje schematy najważniejszych wartości w życiu. Nie liczyć się z tym czego nie
osiągnęłam własną siłą. Nie patrzeć na innych, ale liczyć się z nimi.
Być egoistką, i nie pokładać już nigdy więcej nadziei w kimś bo
prędzej czy później i tak zostanę sama. Dobrze wiem, że posiadam
wiele wad, ale jedną z największych jest zdecydowanie moja ufność.
Zawsze kiedy zaczynam bezgranicznie ufać osobie, którą nazywam „przyjacielem” potem otwieram oczy i okazuje się jak bardzo się co
do tej osoby myliłam. Jak niesamowicie się przeliczyłam. Znowu pozwoliłam wykorzystać się do cna, a później zostawić w zupełnej samotności.
Wiem że, do ideałów nie należę, ale czy to oznacza że nie ma na tym
świecie ludzi których mogę nazwać mianem „prawdziwych przyjaciół”?
Nie mam prawa do szczęścia? Wszystko ma swój powód, dany cel,
problem w tym że nie potrafię wyciągnąć tych dobrych wniosków.
byłam tutaj po raz ostatni.. że aż ciężko mi to ująć jakimikolwiek
słowami. Ale nie żałuję niczego. W pełni akceptuje swoją przeszłość,
chociaż wiem, że wiele razy mogłam postąpić inaczej. Jednak nie
zawsze życie jest takie jakie chcielibyśmy aby było. Zostawiając za
sobą wszystkie wspomnienia ruszyłam do przodu. Ponoć rozpamiętywanie
o tym co było nigdy nie wpływa korzystnie na psychikę. Dlatego też
nauczyłam się cieszyć tym co mam w danej chwili, nie wracać do
przykrych chwil, żyć teraźniejszością. Wyznaczać swoje schematy najważniejszych wartości w życiu. Nie liczyć się z tym czego nie
osiągnęłam własną siłą. Nie patrzeć na innych, ale liczyć się z nimi.
Być egoistką, i nie pokładać już nigdy więcej nadziei w kimś bo
prędzej czy później i tak zostanę sama. Dobrze wiem, że posiadam
wiele wad, ale jedną z największych jest zdecydowanie moja ufność.
Zawsze kiedy zaczynam bezgranicznie ufać osobie, którą nazywam „przyjacielem” potem otwieram oczy i okazuje się jak bardzo się co
do tej osoby myliłam. Jak niesamowicie się przeliczyłam. Znowu pozwoliłam wykorzystać się do cna, a później zostawić w zupełnej samotności.
Wiem że, do ideałów nie należę, ale czy to oznacza że nie ma na tym
świecie ludzi których mogę nazwać mianem „prawdziwych przyjaciół”?
Nie mam prawa do szczęścia? Wszystko ma swój powód, dany cel,
problem w tym że nie potrafię wyciągnąć tych dobrych wniosków.
Równowaga totalnie zachwiana.
mam ten sam problem
OdpowiedzUsuńto przynajmniej w jakimś stopniu mnie rozumiesz
UsuńGłowa do góry dziewczyny!! Ważne, by nie stracić najlepszego i najwierniejszego przyjaciela- SAMEGO SIEBIE. Dopóki żyjesz w zgodzie z sobą wszystko się jakoś ułoży. Pozdrawiam i wolnej chwili zapraszam do siebie. Zachęcam również do obserwacji profilu.
OdpowiedzUsuń